JanuszCoin czyli polski Dogecoin na sterydach – porównanie memowych kryptowalut

 

Jeśli interesujesz się kryptowalutami od dawna na pewno znasz poczciwego dogecoina. Jeśli nie, to słowem wstępu, jest to kryptowaluta, na której widnieje popularny „pieseł”- bohater memów internetowych. Jego główna sieć wystartowała 6 grudnia 2013 roku, bardziej jako żart niż poważny projekt.  Dnia 7 stycznia 2018 roku, w piku, jego kapitalizacja, czyli wartość wszystkich monet w obiegu po cenie rynkowej, wyniosła blisko 2 miliardy dolarów. Od tamtego czasu po uspokojeniu rynku, głównie oscyluje w okolicach 200 – 400 milionów dolarów, a więc w okolicy miliarda złotych. Dogecoin od lat utrzymuje się w gronie topowych kryptowalut pod względem kapitalizacji.

Skąd bierze się fenomen dogecoina?

Kluczem sukcesu projektu jest oczywiście szeroka społeczność użytkowników.  Chwytliwa, zabawna i zapadająca w pamięć nazwa, połączona z logiem pieseła, była głównym czynnikiem, który pozwolił taką społeczność zbudować. Można tu również przytoczyć przykład kryptowaluty lisk, której swojskie określenie „lisek” na pewno pomogło, aby stać się jedną z popularniejszych krypto w Polsce. Kryptowaluty jako nowa klasa aktyw rządzą się nieco innymi prawami niż tradycyjne rynki. Nawet coś, co jest żartem, może mieć realną wartość, szczególnie w internecie gdzie ludzie bardzo często szukają rozrywki. Internet jest naturalnym środowiskiem dla egzystencji kryptowalut,  one same zaś, sposobem by monetyzować jego zasoby. Ilość memów w internecie rośnie wykładniczo, każdy z nas ma z nimi do czynienia, widzi je na co dzień. Dogecoin przetarł ścieżki, JanuszCoin chce się posunąć dalej.

Co odróżnia janusza od pieseła?

Pierwsza rzecz, jaka się nasuwa to, że pieseł jest rozpoznawalny na całym świecie a janusz tylko w Polsce.  Faktycznie wpisując w google trends frazę „doge memes”  widzimy, że memy z piesełem są wyszukiwane w wielu krajach, choć największą popularnością cieszą się w USA i Australii, w kolejnych krajach ich popularność jest znacząco niższa.

Jeżeli zestawimy ze sobą popularność fraz „doge memes” oraz „janusz memy”, przekonamy się, iż fakt, że janusz znany jest raczej tylko na terytorium Polski, nie przeszkadza mu, aby osiągać podobny poziom zapytań w google co pieseł na całym świecie.

Oczywiście zapytanie w google nie jest idealnym miernikiem popularności memów, większość osób nie szuka już ich w ten sposób, ale dołącza do serwisów memowych, grup na facebooku czy w innych social media i tam przegląda memy. Ciężko jest porównać dokładnie popularność obu postaci na FB. Największą stroną o piesełach w serwisie jest po prostu „doge” z wynikiem 729 tys. fanów kolejne to „Depressed Doge” 157 tys. i „Bangla Doge posting” nieco ponad 120 tys. obserwujących.  Z drugiej strony, najpopularniejszą stroną o miłośników januszowych memów są „Nosacze Polskości” i ich 274 tys. fanów, dalej „Nosacz Janusz” (90 tys.) oraz „januszboss” uzyskując 76 tysięcy polubień. Obie postaci mają dziesiątki mniejszych fanpagów, Wygląda na to, że pieseł znów wygrywa, ale przewaga jest nieznaczna. Jeśli weźmiemy natomiast pod uwagę grupy na FB to janusz ze swoimi tematycznymi „januszami tatuażu czy budownictwa” i wieloma innymi zdobywa tu przewagę.

 

Podsumowując zakres popularności memów, trzeba przyznać, że janusze nie ustępują piesełom w dużym stopniu jeśli w ogóle. Paradoksalnie, koncentracja fanów na terenie polski może okazać się atutem, gdyż dzięki bezpośredniej bliskości zwiększa się możliwość transaktowania z innymi posiadaczami JanuszCoina. To nie jest jednak ostatnie słowo naszego nosacza…

Dogecoin, by zdobyć większą popularność, zorganizował kilka zbiórek charytatywnych czy ufundował sobie reklamę na amerykańskich wyścigach nascar. Wszystko opierało się jednak na dotacjach użytkowników i choć szło w dziesiątki tysięcy dolarów, to nie jest to wiele birąc pod uwagę miliardową kapitaliacje projektu. W JanuszCoinie między innymi na takie przedsięwzięcia mamy specjalny budżet, na który składa się aż 1/3 nowo wygenerowanych monet. To własnie budżet będzie stanowił tę comiesięczną dawkę sterydów dla rozwoju projektu. Dzięki niemu będzie możliwe nie tylko „tipowanie” twórców memów, ale również wynagradzanie ich za pracę poprzez cykliczne konkursy. Tak, aby każdy januszowy mem był również reklamą JanuszCoina.

Oczywiście JanuszCoin nie ogranicza się wyłącznie na polskiego użytkownika. Od samego początku promocji, włącznie z Airdropem, wszystkie materiały promocyjne, kanały mediów społecznościowych i kampanie reklamowe będą prowadzone również w języku angielskim. Zdajemy sobie sprawę, że poza granicami Polski, trudniej będzie przekonać użytkowników, którzy nie rozumieją polskiego humoru i nie znają janusza. Jednak liczymy, że sukces projektu w Polsce, zostanie dostrzeżony w społeczności krypto globalnie i wzbudzi zainteresowanie tamtejszych inwestorów. 

Jeśli był pieseł to może i koteł?

 Przykładem lokalnie rozpoznawalnego projektu, który następnie zdobył popularność na całym świecie jest monacoin. Mona to bohater japońskich memów, lub po prostu postać kotka narysowana znakami z klawiatury. Początkowo moneta popularna była głównie w Japonii, udało mu się jednak zdobyć szerszą rzeszę użytkowników. Na fali popularności krypto przed trzema laty przekroczył miliard dolarów kapitalizacji i długo utrzymywał się w pierwszej setce topowych kryptowalut. 

Zarówno mona jak i doge są na rynku już od ładnych paru lat, znajdzie się pewnie wielu, którzy powiedzą, że już za późno na wypuszczanie nowej kryptowaluty. Faktycznie, obecna sytuacja na rynku krypto jest zupełnie inna. Istnieje o wiele więcej przeróżnych projektów, przez których gąszcz ciężej się przebić. Jednak JanuszCoin ma swoje unikalne usekejsy, swoją grupę docelową i dopóki pamięć o januszowych memach nie zaginie, dopóty sieć będzie działać, a janusze przepływać z rąk do rąk 🙂

19 listopada 2020

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *